Darmowe fragmenty

Przeczytaj fragment rozdziału "Mama Nura"

Fragment 1

Szłam do mamy Nury ogromnie podekscytowana. Bardzo chciałam zobaczyć, jak wygląda prywatne życie kobiet w jej rodzinie.
(…)
Panie wyszły mnie przywitać. Atmosfera była podniosła. Wystroiłam się na tę okazję w zdobytą w Dubaju suknię w kuwejckim stylu. Była czerwono-czarna, ciężka, ze złotymi rękawami, plisami i tradycyjną dekoracją z dzwoniących przy każdym ruchu monet. Przesadziłam z tą kreacją, ale wiedziałam, że to uroczysta okazja, i chciałam się dopasować. Oszołomione panie, sypiąc komplementami, wprowadziły mnie do madżlisu – salonu, miejsca podejmowania gości – dla kobiet. Madżlis dla mężczyzn jest często małym budynkiem postawionym obok willi tak, że by dostać się do środka, nie trzeba przechodzić przez podwórko i narażać kobiet na niepożądaną męską obecność. Wejście jest przez mniejszą bramę, prowadzącą wprost na ulicę. Wprowadzono mnie do dużego pokoju, w którym nie było nic poza dywanem i długimi płaskimi pufami pod trzema ścianami pomieszczenia. Tradycyjnie w emirackich madżlisach nie ma stołów. Goście siedzą pod ścianą, a jedzenie i kawę stawia się na macie na podłodze. Salon mamy Nury przeszedł renowację i rodzina sprowadziła fioletowo-złoty komplet pufów i zasłon z Arabii Saudyjskiej (bo taniej). Szykowne – chwalę od razu.

Fragment 1

Szłam do mamy Nury ogromnie podekscytowana. Bardzo chciałam zobaczyć, jak wygląda prywatne życie kobiet w jej rodzinie.
(…)
Panie wyszły mnie przywitać. Atmosfera była podniosła. Wystroiłam się na tę okazję w zdobytą w Dubaju suknię w kuwejckim stylu. Była czerwono-czarna, ciężka, ze złotymi rękawami, plisami i tradycyjną dekoracją z dzwoniących przy każdym ruchu monet. Przesadziłam z tą kreacją, ale wiedziałam, że to uroczysta okazja, i chciałam się dopasować. Oszołomione panie, sypiąc komplementami, wprowadziły mnie do madżlisu – salonu, miejsca podejmowania gości – dla kobiet. Madżlis dla mężczyzn jest często małym budynkiem postawionym obok willi tak, że by dostać się do środka, nie trzeba przechodzić przez podwórko i narażać kobiet na niepożądaną męską obecność. Wejście jest przez mniejszą bramę, prowadzącą wprost na ulicę. Wprowadzono mnie do dużego pokoju, w którym nie było nic poza dywanem i długimi płaskimi pufami pod trzema ścianami pomieszczenia. Tradycyjnie w emirackich madżlisach nie ma stołów. Goście siedzą pod ścianą, a jedzenie i kawę stawia się na macie na podłodze. Salon mamy Nury przeszedł renowację i rodzina sprowadziła fioletowo-złoty komplet pufów i zasłon z Arabii Saudyjskiej (bo taniej). Szykowne – chwalę od razu.

Fragment 2

Tymczasem wokoło zgromadził się już tuzin pań: córek, synowych i powinowatych,
z niezliczonymi dziećmi. Biegały w malutkich kandurkach na bosaka, z osmolonymi buźkami. Wszystkie panie przyglądały mi się z ciekawością, podobnie jak ja im. Byłam zdana wyłącznie na swój arabski, do którego podszkolenia znalazłam prywatną nauczycielkę, Egipcjankę. Najważniejsze słowo, które zapamiętałam na ten dzień, to machtuba – „zaręczona”. Taka była moja strategia na wyjście z kłopotliwego położenia bez urażenia uczuć rodziny: postanowiłam oznajmić, że jestem już komuś obiecana.

Fragment 3

Panie były zainteresowane moją pracą, rodziną, tym, jak mieszkam, i czy samochód, którym przyjechałam, należy do mnie. Małe dziewczynki podskakiwały z zachwytu, pytając, czy je kiedyś przewiozę. W ich rodzinie kobiety nie prowadzą. Fascynacja była wzajemna. Nasze style życia chyba nie mogłyby być bardziej odległe. Część pań miała odsłonięte twarze, a inne, nawet w żeńskim madżlisie, osłaniały się nikabami. Ubrane były w damskie kandury – proste, szyte na miarę, długie kolorowe sukienki ze zdobieniami z cekinów, które podbiły moje serce i szafę. Bawełniane na co dzień i jedwabne na wyjście, takie kandury są mniej lub bardziej dopasowane, czasem wręcz mocno wycięte i eksponujące biust. Występują w najbardziej krzykliwych zestawieniach barw i form, mienią się od kryształów i złotych nitek. Noszenie nikabu w domowym zaciszu to oznaka dużego konserwatyzmu.

Fragment 4

Synowe, jako niespokrewnione z braćmi męża, muszą zakrywać twarz, na wypadek gdyby któryś z nich znienacka pojawił się w polu widzenia. Hassan i jego bracia prawdopodobnie nigdy nie widzieli twarzy swoich szwagierek. Dla mamy Nury nikab to druga skóra, nosi go z przyzwyczajenia. Widziałam ją zarówno zasłoniętą, jak i odkrytą, w zależności od tego, na ile komfortowo czuje się w towarzystwie danych dam skich gości. Podczas mojej pierwszej wizyty nikab trwał na posterunku. Kilka razy podniosła go do góry przy jedzeniu i wtedy mogłam zobaczyć jej plemienny tatuaż – rodzaj trójzębu biegnącego od końca nosa do środka czoła. Zawstydziła się, kiedy ją o niego zapytałam, i powiedziała, że zrobiono jej go, gdy była dzieckiem. Niektóre Saudyjki wciąż noszą takie symbole. Byłam w etnologicznej ekstazie.

Ebook

Książka już jest w formie ebooka, można ją teraz ściągnąć na czytnik. Dostępna na Woblink.

Rozdziały

Wgląd w kilka z 12 rozdziałów książki

Kultura emiracka jest jak ziemia, pod którą ścierają się dwie płyty tektoniczne: tradycja i nowoczesność.

Nikaby kontra szpilki

Nikaby kontra szpilki

O kanonach islamskiego stroju i o tym, jak mimo to kobiety potrafią wyrazić siebie i emanować seksapilem.

Emiracki Tinder

Emiracki Tinder

O randkach w świecie, w którym panuje rozdzielność płci i o tym, jak galerie handlowe tworzą przestrzeń do flirtu i romansu.

Alkohol, seks i wieprzowina

Alkohol, seks i wieprzowina

O grze między tym, co dozwolone i zakazane oraz o podwójnych standardach w emirackim społeczeństwie.

W Rahbie nie ma nic

W Rahbie nie ma nic

O potomkach Beduinów osiedlonych na półpustynnych przedmieściach Abu Zabi, których życie niewiele się zmieniło od czasu namiotów i karawan.

O autorce

Aleksandra Chrobak

Urodzona w 1984 roku.

Absolwentka religioznawstwa i polonistyki oraz była studentka iranistyki z Krakowa, która przez pół dekady mieszkała w Abu Zabi.

"Zawzięta tropicielka tajemnic Bliskiego Wschodu."