https://www.polskieradio.pl/10/3953/Artykul/2205300,Aleksandra-Chrobak-o-fashionistkach-z-Iranu →

Aleksandra Chrobak o fashionistkach z Iranu

z: Polskieradio.pl

Jadę do Iranu i otwieram się. Na muzykę, na zapachy, na modę, na to, na ile Irańczycy wpuszczą mnie swojego życia – opowiada Aleksandra Chrobak, autorka ksiązki “Fashionistki zrzucają czadory – moje odkrywanie iranu”.

W książce autorce udaje się dotrzeć tam, gdzie turysta nie ma wstępu. Odwiedza zamknięte dla innowierców sanktuaria szyickich imamów, w których Iranki najpierw się modlą, a później ustawiają do selfie przy grobie świętych męczenników. Zaprzyjaźnia się z irańskimi kobietami: matronami z hammamu, koczowniczkami w kolorowych sukniach i fashionistkami i pokazuje, że za ponurą fasadą reżimu ajatollahów kryje się barwny, fascynujący i wyjątkowo gościnny kraj.

W audycji słuchamy dźwięków wydawanych przez santur, setar, tar, czy oud, towarzyszy nam takżę muzyka: Trio Chemirani, Faarjama, Shahrama Nazeriego czy Mehdiego Rostamiego.

 Słuchaj

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,24054145,milosc-w-iranie-wielu-mezczyzn-to-narcyzowie-ktorym-nie.html →

Miłość w Iranie. “Wielu mężczyzn to narcyzowie, którym nie jest obca prostownica. W obejściu przypominają raczej Grechutę niż Pitbulla”

z: Gazeta.pl

Życie uczuciowe Irańczyków bardzo się zmieniło na przestrzeni ostatnich dekad. Młodzi prowadzą nocny tryb życia, chłopak z dziewczyną mogą swobodnie trzymać się za ręce i nikt nie pyta o akt ślubu, gdy para chce wynająć mieszkanie. Niestety pozostało jeszcze kilka reliktów dawnego systemu, jak “małżeństwa dla przyjemności”, które są tak naprawdę przepustką dla zdrad i prostytucji.

*Fragmenty książki “Fashionistki zrzucają czadory. Moje odkrywanie Iranu” Aleksandry Chrobak

Nie da się zaprzeczyć, że irańskie społeczeństwo się zmienia, a związki uczuciowe powoli stają się częścią przestrzeni publicznej.* Już od lat na ulicach irańskich miast za rękę chodzą nie tylko kumple i psiapsiółki i nikt jakoś nie rwie włosów z głowy w przypływie zgorszenia. Nie mówię tu tylko o małżeństwach, ale i o zwykłych parach. Zniesiono prawo umożliwiające aresztowania za niemoralne zachowanie na ulicy. Nikt nie rozdziela też par siedzących blisko siebie w restauracji czy w kafejce. Duże miasta zapewniające anonimowość to oczywiście najlepsze środowisko dla związku, ale dziś nawet w konserwatywnym Jazdzie pary pokazują się publicznie ze splecionymi dłońmi. W tym samym Jazdzie, gdzie dekadę temu nieprzywykła do turystów policja zatrzymała mojego polskiego kolegę i mnie i pytała o relację między nami.

To twoja żona? Siostra? Nie? To dlaczego z nią idziesz?

Continue Reading →

https://pytanienasniadanie.tvp.pl/39521916/jakie-tak-naprawde-sa-iranki →

Jakie tak naprawdę są Iranki?

z: pytanienasniadanie.tvp.pl

W Iranie udaje jej się dotrzeć tam, gdzie turysta nie ma wstępu. Odwiedza zamknięte dla innowierców sanktuaria szyickich imamów, w których Iranki najpierw się modlą, a później ustawiają do selfie przy grobie świętych męczenników. Podziwia zawodowe płaczki w czasie uroczystości żałobnych, tańczy na weselu i szuka ostatnich świątyń ognia. Zaprzyjaźnia się także z irańskimi kobietami: matronami z hammamu, koczowniczkami w kolorowych sukniach i fashionistkami, które zapraszają ją do swojego świata. W naszym studiu opowie o swojej książce, która premiera odbyła się 17.10.

http://kobieta.wp.pl/ksiezniczki-w-zlotych-klatkach-polka-o-zyciu-w-emiratach-6031552584245889a →

Księżniczki w złotych klatkach? Polka o życiu w Emiratach

z: Kobieta.wp.pl

Nie muszą pracować, nie martwią się o domowy budżet, są utrzymywane przez mężów i nie widzą w tym niczego złego. A jednak krzywdzące byłoby stwierdzenie, że wyrzekły się swoich praw i wolności. Nasze wyobrażenia o kobietach ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością – przekonuje Aleksandra Chrobak, która spędziła tam pięć lat.

O swoim życiu w Abu Zabi i o spotkaniach z mieszkankami Emiratów napisała w książce „Beduinki na Instagramie”.
Do księgarń trafił właśnie kolejny dodruk „Beduinek” – czy spodziewałaś się aż takiego zainteresowania?

Aleksandra Chrobak: Aż takiego nie, jestem mile zaskoczona, podobno szykowany jest już czwarty nakład. Cieszę się, że moje historie i gawędy znalazły tylu czytelników.

Nic dziwnego, że książka się spodobała, to fascynująca podróż przez krainę jak z baśni Tysiąca i jednej nocy. Tyle że twoje bohaterki są kobietami z krwi i kości, poznałaś je i, mam wrażenie, zbliżyłaś się do nich. Czy Emiratki są rzeczywiście tak otwarte i łatwo zawierają przyjaźnie?

– Najwspanialsze, najcieplejsze były kobiety w nikabach, czyli te z zasłoniętymi twarzami. A wydawałoby się, że taka zasłona to mur, za który nie wpuszczają nikogo. Nic bardziej mylnego, właśnie najbardziej tradycyjne mieszkanki Emiratów otworzyły się przede mną najbardziej. I była w nich największa ciekawość świata, z którego przybyłam. To właśnie one, w przeciwieństwie do kobiet, które nie noszą nikabów i prowadzą swoje Porsche w szpilkach od Louboutina, mają w sobie najwięcej pokory i prostolinijności. Wychowały po 7-8 dzieci i musiały w życiu wiele poświecić.

Continue Reading →

http://kobieta.interia.pl/kultura/news-aleksandra-chrobak-beduinki-na-instagramie,nId,2255005 →

Aleksandra Chrobak poznała Emiraty od podszewk

z: Kobieta w Interia.pl

Aleksandra Chrobak poznała Emiraty od podszewki. W swojej książce opisuje kraj szokujących kontrastów, gdzie to, co zabronione, często ukrywa się po prostu za przyciemnionymi szybami luksusowych samochodów.

W mieście, które w zaledwie parę dekad pokonało drogę od namiotów na pustyni do najwyższych wieżowców świata, najnowsze technologie przeplatają się z tradycjami i światopoglądem dawnych Beduinów. Kręte uliczki i tętniące życiem bazary sąsiadują z sześciopasmową autostradą, po której pędzą najnowsze bentleye i używane lexusy.

Autorka jest wymarzoną przewodniczką po tym fascynującym świecie. Ze swadą i humorem opisuje kraj, który stał się jej drugim domem. Wyjaśnia, co zrobić, gdy gospodarz nie poczęstuje nas gahłą, jak rozróżnić typy zasłon na twarz, rozpoznać szejka po tablicach rejestracyjnych i spisać dobry kontrakt ślubny.

Rozdziały tej książki układają się w fascynującą mozaikę – barwny obraz kraju, o którym wciąż niewiele wiemy, ale do którego po zakończeniu lektury wszyscy będziemy chcieli polecieć.

http://kultura.dziennik.pl/ksiazki/artykuly/528580,polka-w-emiratach-tamtejsze-kobiety-dziwily-sie-czemu-nie-chce-przejsc-na-islam-bo-to-wspaniala-religia-dla-kobiet.html →

Polka w Emiratach: Panie w nikabach pytały, dlaczego nie chcę przejść na islam. Ich zdaniem to wspaniała religia dla kobiet

z: Dziennik.pl

“Nie musisz pracować, a nawet jak pracujesz, to wszystkie pieniądze są dla ciebie. Jak nie chcesz pracować, to mąż płaci ci pensję. Możesz całe dnie spędzać z dziećmi i rodziną. Nie musisz się martwić o świat zewnętrzny, rachunki, o to że samochód się zepsuł. Żadna z tych rzeczy nie jest na twojej głowie” – czy to nie brzmi kusząco? Aleksandra Chrobak w Zjednoczonych Emiratach Arabskich spędziła 5 lat, ale muzułmanką nie została. O Emiratczykach, którzy całkiem niedawno z beduińskich namiotów przenieśli się do szklanych wieżowców, i życiu w państwie, w którym nie płaci się podatków, ale które daje milczące zezwolenie na rodzaj współczesnego niewolnictwa, rozmawiamy z autorką książki “Beduinki na Instagramie”.

Anna Sobańda: Chciałabyś zostać żoną Emiratczyka?

Aleksandra Chrobak: Myślałam o tym, ale moja miłość do Emiratów aż tak daleko nie zaszła. Był nawet jeden poważny kandydat. Wykształcony, przystojny, miał wobec mnie bardzo poważne plany. Zaczęłam jednak zastanawiać się, co musiałabym wpisać w kontrakcie ślubnym, żeby czuć się bezpiecznie.

W Emiratach podpisuje się kontrakty ślubne?

Tak, ponieważ małżonkowie zazwyczaj w ogóle się nie znają. Oczywiście jeśli łączą się dwa klany, to coś tam o sobie wiedzą, na przykład panie znają się z wcześniejszych przyjęć weselnych i przyszła panna młoda może wnioskować, kim jest pan młody, na podstawie tego, jaką opinię w środowisku ma jego rodzina. Ja jednak, nie mając takiego zaplecza w postaci własnego klanu, musiałabym dobrze zabezpieczyć się kontraktem. Konsultowałam się więc ze znajomą Amerykanką, która od 20 lat jest żoną Emiratczyka. Ona zwróciła moją uwagę na pewne kwestie, które powinnam sobie zastrzec.

Co wpisuje się w takim kontrakcie?

Między innymi zabezpieczenie w postaci podarunku ślubnego, czyli tak zwany mahr, który wynosi ok. 100-300 dirhamów i więcej (w złotówkach to mniej więcej jeden do jednego). Kobiety nie wpisują tego dlatego, że są chciwe, tylko dlatego, że mąż może się z nimi rozwieść w 3 sekundy, wystarczy bowiem, że trzy razy powie „rozwodzę się”. Mahr chroni zaś kobietę przed taką pochopnością męża. On dwa razy się zastanowi, czy stać go na rozstanie, bo jeśli rozwód jest na jego żądanie, musi wówczas tę kwotę kobiecie wypłacić. W takich kontraktach ważny, zwłaszcza z punktu widzenia Europejki, jest zapis, że nie mieszkamy z teściową. Tam funkcjonuje model rodziny wielopokoleniowej i zwłaszcza na prowincji często zdarza się, że młodzi po prostu dobudowują się do domu rodziców. Można też zrobić zapis o kolejnych żonach.

Continue Reading →

http://natemat.pl/186681,beduinki-na-instagramie-pozwalaja-sobie-na-wiecej-tam-twarze-na-co-dzien-zasloniete-nikabem-promienieja-blaskiem →

“Beduinki na Instagramie” pozwalają sobie na więcej. Polka wróciła z Emiratów i opisuje wszystko od kuchni

z: Natemat.pl

Aleksandra Chrobak rzuciła wszystko i pojechała do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Po pięciu latach dogłębnego poznawania życia mieszkańców tego kraju, wróciła do Polski, aby napisać książkę. „Beduinki na Instagramie” podbijają listę bestsellerów, ale autorka za sukces zapłaci dużą cenę. Nie wróci już do krainy rodem z „Baśni tysiąca i jednej nocy”, bo może spotkać ją kara za krytykowanie narodu. Jednak książka nie jest obrazoburcza – przedstawia emirackie kobiety jako ciepłe i serdeczne istoty, które mają zupełnie inne poczucie szczęścia niż mieszkanki Europy czy USA.

Jak znalazłaś się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich?

Pięć lat temu pracowałam w banku w Londynie, co nie miało większego związku z moimi studiami. Było tak szaro, buro i zimno, że pomyślałam – jak nie teraz, to kiedy mam przeżyć przygodę? Zawsze ciągnęło mnie na Bliski Wschód. W tych krajach jest jeszcze dużo tradycji beduińskich. Żeby tam zamieszkać, najłatwiej jest się załapać do pracy w liniach lotniczych. Załatwiłam wszystkie formalności i znalazłam się w nowym świecie. Spędziłam tam pięć lat.

Kiedy zaczynałam czytać „Beduinki na Instagramie” miałam nikłe pojęcie o tym, jak tam się żyje. Słyszałam o licencji na alkohol, którą nie-muzułmanie wyrabiają sobie, żeby móc legalnie robić zakupy w monopolowym, słyszałam o zepsutych samochodach zostawianych na poboczu. Jakie miałaś pierwsze wrażenia po przyjeździe?

To jest zupełnie inny świat. Na początku brakowało mi czegoś takiego, jak spacer i kawa na rynku. Jedziesz przez pustynię i wszędzie jest piasek. W postaci sypkiej, albo w postaci wieżowców z włókna szklanego. Brakowało mi trochę kultury w europejskim rozumieniu.

Po sześciu miesiącach to się trochę zmienia. Wtedy zaczyna się odkrywać coś więcej niż centrum Abu -Zabi albo centrum Dubaju. Jeżeli masz samochód, możesz odwiedzić wszystkie emiraty. Wyjedziesz 30 kilometrów poza Dubaj i już masz wielbłądy, które się pasą na pustyni. Albo góry. I to jest niesamowite, że możesz odkryć zupełnie inny kraj, którego ludzie mieszkający w centrum, skazani na taksówki, odkryć nie mogą.

Continue Reading →